W dniach 15-16. marca br. spotkaliśmy się w „sakwowym” gronie na corocznym Walnym Zebraniu. Tym razem na Mazowszu, w Wyszogrodzie nad Wisłą. Pogoda nieco popsuła nam szyki. Po dwóch tygodniach „lata w zimie”, weekend był wietrzny, deszczowy i zimny. Z przyjemnością więc zasiedliśmy do posiedzenia w salce użyczonej nam dzięki uprzejmości tutejszego Muzeum Wisły. Przy okazji zebrania mogliśmy także rzucić okiem na tutejsze zbiory. Z Muzeum w Wyszogrodzie współpracuje nasz kolega, Michał Antczak, któremu serdecznie dziękujemy zarówno za zorganizowanie miejsca spotkania, jak i całą gościnę na Ziemi Wyszogrodzkiej.

Do Wyszogrodu zjechaliśmy w godzinach południowych, w sobotę. Kilka osób było już tutaj dzień wcześniej i radując się ze słonecznej piątkowej pogody przygotowywało nawet z okazji naszego zebrania wieczorne ognisko nad brzegiem Wisły. W planie było nawet – po raz pierwszy w historii naszych spotkań – wędkowanie. Z tego powodu dzień wcześniej, w nocy, szykowałem jeszcze sprzęt, w tym nawijałem świeżą żyłkę na dawno nie używany kołowrotek. Cóż z tego, jak już w drodze wiedzieliśmy doskonale, że nic nie będzie z naszych plenerowych planów. Wiatr zrzucał co rusz całe gałęzie z topól, siekało deszczem i raz po raz aura raczyła nas ciemnym, asfaltowym niebem. Tuż przed Wyszogrodem widzieliśmy w lesie całe powalone drzewa i pracujących już przy nich strażaków z pilarkami.

Po powitaniach przejechaliśmy na plac koło Muzeum Wisły i przeszliśmy szybko do budynku. Jest to miejsce zlokalizowane bodajże najwyżej w Wyszogrodzie, na wysokiej nadwiślańskiej skarpie, stąd napieranie wiatru było tu bardzo odczuwalne. Z przyjemnością zatem zwiedziliśmy ciepłe wnętrza muzealne i następnie zasiedliśmy w małej salce na corocznej debacie. Oprócz przyjęcia sprawozdań z działalności Stowarzyszenia za rok ubiegły, sporą część posiedzenia zajęły jak zwykle plany działania, w tym omówienie akcji opartych o już wydane pozwolenia na Mazowszu i w województwie świętokrzyskim. Jak co roku nie brakło też innych pomysłów, w tym niektóre z nich uznaliśmy za sztandarowe, a ich ewantualną realizację za „kroki milowe” w historii Sakwy. Plany jednym słowem wielkie, na które mamy nadzieję znaleźć czas w bieżącym roku. Dyskutowaliśmy również o zmianie wizerunku strony internetowej towarzyszącej re-brandingowi Sakwy (to już wkrótce, projekt już jest gotowy!), a także o pożytku publicznym i możliwości uzyskania statusu OPP przez nasze Stowarzyszenie. Poniżej zamieszczamy kilka fotografii ze spotkania w Muzeum Wisły w Wyszogrodzie (na zdjęciach grupowych tylko część uczestników zebrania – wiatr wywiał pozostałych do hotelu).

W drugim dniu zlotu odwiedziliśmy nieodległy Czerwińsk, a w nim zabytkowy kościół – Sanktuarium Pani Czerwińskiej – Matki Bożej Pocieszenia – dwuwieżową budowlę wzniesioną z kamienia w pierwszej połowie XII wieku. Uczestniczyliśmy w nabożeństwie, po którym odwiedziliśmy w zakrystii tutejszego proboszcza. Po krótkiej, miłej rozmowie, skierowaliśmy się też do zlokalizowanego obok muzeum misyjnego, gdzie obejrzeliśmy olbrzymią ilość zebranych na całym Świecie artefaktów…

Po zwiedzaniu muzeum i terenów przykościelnych zajrzeliśmy nad samą Wisłę, na krótki spacer. Na nabrzeżu nie brak było śladów zniszczeń, jakie niosła wyższa woda, w tym pogiętych barier ciągnących się wzdłuż drogi prowadzącej z miasta nad rzekę. Słońce na szczęście sprezentowało nam kilka minut przerwy od szarugi, dzięki czemu okolica pokazała swe lepsze oblicze…

Na zakończenie zostaliśmy zaproszeni do rodzinnego domu Michała, naszego gospodarza terenu, do Słomina, kilka kilometrów na północ od Wyszogrodu. Na wjeździe do wsi zatrzymaliśmy się obejrzeć miejscowy krzyż na rozdrożu. Michał odrestaurował figurę Jezusa umieszczoną na krzyżu, którą w kilku fragmentach znalazł tuż obok, prowadząc prace porządkowe. Sam wykonał fundament, nowe ogrodzenie, sam krzyż, a figurze nadał nowy blask… Poniżej przedstawiamy obecny wygląd krzyża i samej figury. Dla porównania zamieszczamy również zdjęcie figury w stanie tuż po znalezieniu. Czapki z głów, Michale! Tak działa Sakwa i jej członkowie!!!

W domu Michała czekała na nas prawdziwa uczta podniebienia przygotowana przez jego Mamę i Ciocię Teresę. Kompozycja samych lokalnych, prawdziwych smakowitości, w tym placek „kartoflak”, naleśniki z powidłami z buraków, mleko prosto od krowy, ciasto i domowe pączki. Czyż nie brzmi to fantastycznie? Nie było rady – wiedziałem, że po takiej uczcie będę ciężki jak głaz narzutowy, ale taka okazja trafia się tylko raz na jakiś czas. W moim przypadku była to też podróż w przeszłość, ponieważ kilka lat temu, w okresie gdy poznawaliśmy się wszyscy na forum Pasja-Eksploracja i o Sakwie nawet jeszcze nie rozmawialiśmy, odwiedziłem Michała w Słominie i od tamtego czasu wspominałem gościnność jego Mamy i Babci… Ech, rozpisałem się o tym, jak o najciekawszych artefaktach, ale w istocie są to artefakty, których życzę każdemu!

 

Tym smacznym akcentem skończyło się bardzo udane wyszogrodzkie zebranie Sakwy. Kto nie był, niech żałuje! Po spotkaniu rozjechaliśmy się do domów, po czym rozgorzały na naszym forum dyskusje organizacyjne dotyczące tegorocznych działań. Niedługo zapewne usłyszycie o pierwszych efektach terenowych działań naszego Stowarzyszenia.