Na początku jesieni zostaliśmy zaproszeni na badania archeologiczne, które odbywały się przy granicy województwa małopolskiego i świętokrzyskiego. Tam gdzie okres rzymski jest szczególnie bogato reprezentowany w pozyskanym materiale badawczym. Tym razem miejscem badań było cmentarzysko kultury przeworskiej z okresu wpływów rzymskich. Badania prowadził Marcin Przybyła z firmy archeologicznej „Pryncypat” oraz Ryszard Naglik z Muzeum Archeologicznego w Krakowie. Ponieważ wszystko działo się z dnia na dzień, a wspomniane badania niedługo miały się skończyć, nie było czasu na organizowanie akcji całego stowarzyszenia. Odkąd pierwszy raz przyjechaliśmy na miejsce, badania trwały jeszcze tydzień. Po przyjeździe, dwuosobowa ekipa Sakwy, reprezentowana przez Mario i Wiślanina, po przywitaniu się z ekipą i przyglądnięciu się już odkrytym artefaktom, włączała sprzęty i rozpoczęła przeszukiwania hałd powstałych po wykopaniu archeologicznych wkopów.

Ponieważ niedaleko od tego miejsca został znaleziony grot rzymski przez mieszkańca pobliskiej miejscowości, który za pośrednictwem Sakwy przekazał ten zabytek do muzeum, postanowiliśmy podjechać po znalazcę i przywieść Go, by mógł opisać swe wspomnienia dotyczącego grotu, bezpośrednio pracującym tam archeologom.  Okazało się, że grot znaleziony przez pana Bogdana 15 lat temu, wydobyty został w odległości około 40 metrów od wkopu, który zaplanowali archeolodzy. Jak widać muszą posiadać dużą umiejętności do typowania miejsc pod badania archeologiczne, gdyż wcześniej nic o rolniku i jego grocie nie wiedzieli…

Teren badań był dość specyficzny, otóż pole co roku orane, już na głębokości 10 cm ukazywało nam rzymskie zabytki. Było jasnym że artefakty, przynajmniej w tej części ziemi, którą obraca corocznie orka, są wymieszane. W związku z tym po sprawdzeniu hałd zaczęliśmy dookoła wykopu archeologicznego chodzić z wykrywaczami i penetrować najbliższe otoczenie wkopu. Każdy sygnał był zgłaszany archeologom i w ich obecności wydobywany na powierzchnię.

Gdy pan Bogdan rozmawiał z prowadzącym badania Marcinem Przybyłą, w pewnym momencie Mario zawołał na głos:

– Panowie, jest grot !

Archeolodzy podeszli do Mariusza i wspólnie zaczęliśmy się zachwycać wydobytym zabytkiem.

Znajdował się na 15 cm głębokości i po śladach na jego powierzchni można było wywnioskować, że co roku był w innym miejscu pola, przesuwany przez pług.

Było to po około 10 minutach od rozpoczęcia naszych poszukiwań z wykrywaczami. Po chwili znowu powróciliśmy do przeczesywania terenu. I nie dalej jak po kolejnych 10 minutach, tym razem Wiślanin uniósł w górę powyginany żelazny element. Pan Marcin razem ze swoimi archeologami podeszli do niego… i po chwili ciszy krzyknęli: 

– Przecież to miecz!

W tym momencie radość wszystkich zebranych była taka, że ktoś patrząc na nas z odległości 100 metrów pomyślałby, że na górce jest jakiś festyn i ludzie bawią się, tańczą i skaczą. A to była spontaniczna radość poszukiwaczy!

Miecz znajdował się na głębokości około 15- 20 cm. Czyli również w warstwie która co rok jest obracana. Tak czy inaczej dwa odnalezione w tak krótkim czasie zabytki były dobrym prognostykiem przed dalszą współpracą. Ponieważ na miejsce przyjechaliśmy przy okazji innych naszych działań, po godzinie poszukiwań zakończyliśmy eksplorację i umówiliśmy się na kolejny przyjazd jeszcze przed zakończeniem badań.

W ciągu następnego tygodnia każdy z nas znalazł jeden dzień by podjechać raz jeszcze.

Podczas drugiego przyjazdu Wiślanina udało się odnaleźć w hałdzie fibulę, a dookoła niej również nożyk z czasów rzymskich, klamry od pasów jak też parę pomniejszych artefaktów.  Przyjazd Mariusza zaowocował namierzeniem całego nienaruszonego w większości grobu, który archeolodzy, na spokojnie, metodycznie zbadali w kolejnych dniach. Dodatkowo Mario wydobył jeszcze fibulę, krzesiwo, zatem można się przyjąć tezę, że efekty współpracy archeologów i poszukiwaczy w tym wypadku należy uznać za owocne, wzorowe i naprawdę budujące.

Uczestnictwo w badaniach zniszczonych grobów z cmentarzyska kultury przeworskiej pokazało że współpraca między archeologami i poszukiwaczami jest możliwa. Można zaryzykować teorię, wedle której tylko człowiek stoi na przeszkodzie by poszukiwacze amatorzy mogli współpracować z profesjonalistami. Tylko człowiek, lub aż człowiek. Bo czasem granice powstają w naszych umysłach. Mamy nadzieję że nasza przygoda i współpraca z archeologami z Krakowa dopiero się zaczęła. Cieszą słowa prowadzącego badania – Marcina Przybyły, który bardzo był zadowolony z naszej obecności i zapowiedział że będzie korzystał z naszego wsparcia w przyszłorocznych wydarzeniach.

Zatem do zobaczenia w terenie w sezonie 2015.

Na koniec chcielibyśmy podziękować panu Andrzejowi Przychodniemu z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Kielcach, który zaprosił nas i polecił, a w konsekwencji umożliwił współpracę poszukiwaczy z Sakwy z zawodowymi archeologami.

Poniżej podajemy link do strony Stowarzyszenia Archeologów Terenowych „Stater”, do którego należy większość biorących udział w badaniach archeologów:
http://www.archeo-stater.pl/koszyce_archeologia.html 

Michał  ”Wiślanin”.