Akcja Wschodnia Wielkopolska
Teren Delegatury WUOZ Konin; 18-19. września 2010 r.

Witam po dłuższej przerwie wywołanej wakacjami i procedurami załatwiania kolejnych pozwoleń. „Zdobywamy” kolejne regiony Polski, przekonujemy powoli do naszej działalności Urzędy Konserwatorskie i – co nas bardzo cieszy – po raz pierwszy udało nam się przeprowadzić pierwszą większą akcję w Wielkopolsce. „Pierwszą większą”, ponieważ wypada przypomnieć, że pewne działania w Wielkopolsce już były prowadzone (patrz: rekonesans w gminie Żerków oraz poszukiwania na terenie szkoły w Więckowicach – osobne relacje). Tym razem przeszliśmy pełną procedurę, a więc otrzymaliśmy zgody właścicieli terenu i pozwolenie WUOZ. Jest to m.in. efekt przeprowadzonych wiosną br. rozmów, jakie miały miejsce między nami, a pracownikami WUOZ w Poznaniu, kiedy to zaprezentowaliśmy nasze dotychczasowe działania, raporty, fotografie i pozwolenia i ustaliliśmy sposób działania satysfakcjonujący obie strony i spełniający wymogi prawa. Jak zwykle, co zapewne doskonale wiecie, jedyny dogodny termin na realizację akcji po wakacjach wpasowuje się w drugą połowę września, gdy pola pustoszeją po zbiorach, a jeszcze jest przed zasiewem ewentualnych ozimin. To jest nasza bolączka – dostępność pól jest krótka i trzeba dobrze wstrzelić się w termin. Toteż pozwolenie otrzymaliśmy na dwa weekendy (na tyle się ubiegaliśmy). Poza tym musieliśmy również podzielić siły naszych Członków, ponieważ w tym samym czasie prowadzona jest przez „Sakwę” inna Akcja, która ma miejsce w województwie warminsko-mazurskim. Pogoda nie rozpieszcza nas ostatnio, toteż dodatkowo drżeliśmy o to, by oba objęte pozwoleniem weekendy nie były mokre, co mogłoby wydatnie ograniczyć i tak już krótkie działania. Terenem akcji była miejscowość we wschodniej Wielkopolsce, a przedmiotem badań poszukiwanie świadectw działalności ludzkiej na tym terenie.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_1_wilk_na_polu.jpg
Fot.1: Pola objęte pozwoleniem to głównie tereny gruntów ornych.
Warunki doskonałe (pola przeorane lub bronowane).

Miejscowość ma długą historię, znajduje się w niej wiele starych zabudowań i historyczna przeprawa przez rzekę. Pola odzwierciedlały bogatą przeszłość, ukazując przed nami przeróżne znaleziska. Głównymi artefaktami były monety, guziki, fragmenty ozdób i biżuterii, a także inne metalowe drobne przedmioty.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_2_boratynka.jpg
Fot.2: Moneta na powierzchni ziemi.

Akcja przeprowadzona została w weekend, 18-19. września. W sobotę skoncentrowaliśmy działania wokół jednego z gospodarstw rolnych, gdzie pozwolenie objęło kilka kolejnych numerów działek ewidencyjnych. Teren początkowo szacowany na kilka godzin działań zajął nam większość soboty. Po pierwsze dlatego, że poszukiwania prowadziliśmy tylko w cztery osoby, a po drugie teren, jak już wspomniałem, okazał się „bogaty” w sygnały, które trzeba było sprawdzić. Oczywiście, jak to zwykle bywa, w większości przypadków „znaleziskami” okazywały się kapsle, nakrętki czy folia aluminiowa, ale na szczęście nie tylko. Nie brakowało także „skarbów” z ostatnich dziesięcioleci, w tym z okresu PRL.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_3_nivea_prl.jpg
Fot.3: „Polska Nivea” – tuba po paście do zębów z „minionej epoki”.

Po południu przenieśliśmy się na kolejny ciąg działek, zaczynający się w innym gospodarstwie, a kończący daleko pod lasem, kilkaset metrów od zabudowy. Teren ten okazał się bardziej zanieczyszczony odpadami pochodzącymi z czasów współczesnych. Nie odnaleźliśmy tu również wielu ciekawych znalezisk (jedna moneta). Po szerszym rekonesansie na tych działkach postanowiliśmy zakończyć badania tego dnia, dyskutując o strategii i kolejności działań w niedzielę.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_4_pole_niebo.jpg
Fot.4: Pogoda w sobotę bardzo nam sprzyjała.
Jedna ze sprawdzanych po południu działek.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_5_pole_ryba.jpg
Fot.5: Część terenu bliżej zabudowy wsi oferuje zawsze większą ilość znalezisk.
Niestety, łączy się to również z zanieczyszczeniem gruntu różnymi odpadami.

Wieczór spędzamy na ognisku, to już tradycja na naszych Akcjach. Tym razem gości nas Gregor, kolega ze stowarzyszenia. Miło spędzamy wieczór w gronie jego rodziny i znajomych, długo rozmawiając i śmiejąc się do późnej nocy. Tata Gregora opowiadał o połowach ryb w pobliskiej rzece. Przemek włączył dodatkowo muzykę z samochodowego odtwarzacza i oprócz ognia hipnotyzował nas dawnymi nagraniami Stevie Wonder oraz Jamiroquai. To był bardzo udany dzień, a wieczór z ogniskiem, kiełbaską i we wspaniałej, wesołej atmosferze był rewelacyjnym jego dopełnieniem (sum „emo” przejdzie zapewne do historii). Niebo rozgwieździło się nad nami zwiastując niezłą pogodę na niedzielę, ale i przynosząc coraz większy chłód, który w końcu wygonił nas na kwaterę (gospodarstwo agroturystyczne kilka kilometrów dalej).

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_6_ognisko.jpg
Fot.6: Rozpoczynamy biesiadowanie przy ognisku.

Poranek jest słoneczny, toteż po pobieżnym śniadaniu ruszamy od razu w pola. Gregor pilotuje nas na kolejne działki. Rozległość terenu zmusza nas do wyboru tylko części z nich. Docieramy do tych działek, które w ten weekend są zaorane i najwygodniejsze do sprawdzenia. Część terenu, na którym jest jeszcze rżysko oraz kilka łąk i las zostawiamy na później, co oznaczać może kolejny weekend, lub – w razie niepogody czy innych nieprzewidzianych zdarzeń – powrót na ten teren w przyszłym roku, w ramach kolejnego pozwolenia. Dłużej zatrzymujemy się na małym poletku przy zabudowie, w samej wsi, gdzie natrafiamy na mocny sygnał. Niestety, pochodzi on od zakopanego na dawnym śmietnisku starego, blaszanego talerza. Mimo to, sprawdzamy okolicę tego znaleziska i pośród potłuczonych naczyń (wszystko czasy najnowsze: kubki, talerzyki itp.) znajdujemy kilka całych, przedwojennych butelek. Większość to jednak okruchy potłuczonego szkła.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_7_sakwa_pany.jpg
Fot.7: Poranny start. Samochód Przemka otrzymuje „baner” Sakwy.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_8_butelka.jpg
Fot.8: W „dziurze” po blaszanym talerzu pokazuje się ładna butelka…

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_9_butelki2.jpg
Fot.9: Niestety, większość „zawartości dołka” to fragmenty potłuczonych naczyń i butelek z ostatnich kilkudziesięciu lat. Był tu ewidentny śmietnik zlokalizowany przy budynku, którego dziś już nie ma.

Żartujemy sobie, że po raz pierwszy podczas tej akcji dokonujemy tak poważnej „odkrywki”. Robert przywdziewa nawet ostrzegawczą kamizelkę i ustawia tabliczkę „uwaga głębokie wykopy”. Wykop jednak ma… 25 cm i wymiary 30x30cm, a po 20 minutach zostaje z powrotem zasypany, niestety – wraz z nadziejami na istotne znalezisko w tym miejscu.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_10_wykopy.jpg
Fot.10: Robert nad wielkim wykopem. Stwardniała glina stanowiąca tu wierzchnią warstwę powoduje, że wykopanie tak małego dołka trwa około 20 minut. Gregor podpatruje z politowaniem na to, co robimy. Generalnie jest bardzo wesoło, ale efekty…

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_11_butelki_miska.jpg
Fot.11: …są raczej mizerne. Do tego skrzywiony uchwyt w szpadlu, który nie wytrzymał uderzeń w stwardniałą glinę. Po prawej stary blaszany talerz, od którego się zaczęło kopanie w tym miejscu.

Maciek (Wilk) i Przemek sprawdzili w międzyczasie inną działkę, po czym wróciliśmy wszyscy do gospodarstwa Gregora na pyszny, domowy obiad, za co z całego serca dziękujemy. Nadeszła godzina 14-ta, w związku z czym mający w planie dalsze powroty Maciek i Przemek pożegnali się z wszystkimi i ruszyli do domów, my zaś zrobiliśmy jeszcze mały rekonesans w ogrodzie, w sąsiedztwie zabudowań, ale trwało to tylko pół godziny i nie przyniosło już żadnych istotnych efektów.

c_140_140_16777215_00___images_stories_sakwa_akcje_2010_IX_Sobotka_12_grupowe.jpg
Fot.12: Tym razem Akcja przeprowadzona została przez małe grono uczestników, od lewej:
Maciek (WILK); Przemek (117), Robert (Ryba) i dwaj Grzegorze (Uri i Gregor – gospodarz terenu Akcji).

Na podsumowanie Akcji przyjdzie jeszcze czas, ale już można powiedzieć, że jak na 1,5 dnia spędzone na kilku zbadanych działkach, w raporcie znajdzie się całkiem pokaźna lista znalezisk. Wkrótce zamieszczę jeszcze inne fotografie – po części będą to zdjęcia artefaktów, a także inne zdjęcia z terenu, gdy dostanę je od pozostałych uczestników.

Dziękuję serdecznie Gregorowi za pomoc w zebraniu zgód właścicieli terenu i w samym prowadzeniu akcji (odnajdywanie działek, przemieszczanie się w terenie), jak również rodzinie Gregora za tak gorące i serdeczne przyjęcie w iście domowej atmosferze. Mamy nadzieję, że może jeszcze kiedyś się spotkamy na tak udanym ognisku, jak to, które miało miejsce w ostatnią sobotę! Jeszcze raz wielkie dzięki i pozdrowienia dla wszystkich osób, które spotkaliśmy „przy kiełbasce”.

Jak zwykle dziękuję wszystkim prowadzącym Akcję za przybycie. Myślę, że już teraz Akcję można zaliczyć do bardzo udanych.

/Uri/