Od kilku lat przymierzaliśmy się do przeprowadzenia akcji na polu bitwy, zwanej „Małujowicką”. Wybór solidnie przeanalizowany, bo bitwa z czasów dość bezpiecznych dla poszukiwaczy, z bardzo minimalnymi szansami na niebezpieczne pozostałości w postaci niewybuchów, niewypałów itp., których masa zalega na polach bitewnych pierwszej i drugiej wojny światowej, z drugiej strony nie odległej aż tak, aby szanse na znalezienie jakichkolwiek pozostałości były znikome. Słów kilka (cyt. za „Wikipedią”) o samej bitwie: „Bitwa pod Małujowicami (niem. Mollwitz) rozegrała się 10 kwietnia 1741 r. między wojskami pruskimi dowodzonymi przez króla Prus Fryderyka II i feldmarszałka von Schwerina, a wojskami austriackimi feldmarszałka Wilhelma Reinharda von Neipperga podczas pierwszej wojny śląskiej w ramach szerszych działań wojny o sukcesję austriacką.” Przeczytaj naszą relację…

„Prusacy pragnęli obronić świeżo zaanektowaną prowincję śląską, na co Austriacy, dotychczasowi władcy tych ziem, nie chcieli się zgodzić. Fryderyk postanowił wydać im walną bitwę, która przesądzi o losach Śląska. W słoneczny i jasny dzień Prusacy podeszli pod obóz niespodziewającego się ataku przeciwnika. Siły pruskie liczyły 33 szwadrony jazdy i 31 batalionów piechoty, austriackie – 86 szwadronów i 18 batalionów. Fryderyk II nie wykorzystał jednak momentu zaskoczenia przeciwnika i czekał z atakiem do popołudnia. Bitwa rozpoczęła się od celnego ostrzału artylerii pruskiej w kierunku austriackiej kawalerii. Dowodzący jazdą, austriacki generał Roemer, nie czekając na większe straty swoich oddziałów, rzucił je w nagłej szarży, która rozbiła oddziały jazdy pruskiej na prawym skrzydle. Jedynie doborowe pułki grenadierów nie uległy panice i zdołały celnym ogniem powstrzymać wroga.(…)”


Ryc. Atak pruskiej armii… (źródło: Wikipedia)

„(…) W tych warunkach, wobec nieudolnego dowodzenia króla, na scenę wkroczył feldmarszałek Kurt Christoph von Schwerin, który wymógł na królu opuszczenie pola bitwy i sam przejął dowodzenie. Wzmógł ostrzał karabinowy i armatni, a następnie rzucił wszystkie siły, w tym nienaruszone masy pruskiej piechoty, do frontalnego ataku. Idące w bojowym szyku karne pruskie bataliony wywarły ogromne wrażenie na przeciwniku, co przyczyniło się do upadku ducha w austriackim wojsku i jego ustąpienia z pola bitwy. Prusacy bitwę wygrali, ale przeciwnik nie został rozbity. Bitwa ta stała się zaczątkiem legendy o niezrównanej pruskiej armii i nadzwyczajnych zaletach pruskiego piechura.” Tyle na temat bitwy z Wikipedii…

Ryc. Szkic bitwy wykonany przez Fryderyka II Wielkiego.


Ryc. Mapa bitwy z zaznaczonym miejscem naszej Akcji Poszukiwawczej…

Wszystkie nasze Akcje oparte są o współpracę z Wojewódzkimi Urzędami Ochrony Zabytków, a że pierwsza akcja Sakwy, przeprowadzona w dwóch odsłonach na terenie Obozu Jenieckiego w Łambinowicach zorganizowana została za zgodą WUOZ w Opolu, to przetarte już szlaki zaowocowały bardzo pozytywnym nastawieniem do przeprowadzenia Akcji na polach Małujowic. Opolski Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał nam (w formie decyzji) pozwolenie na przeprowadzenie badań poszukiwawczych, przy użyciu urządzeń elektronicznych w bardzo krótkim czasie, co pozwoliło nam na działanie w okresie bezuprawowym (między żniwami zbóż jarych, a zasiewem ozimin), a to był oczywiście podstawowy warunek stawiany przez właścicieli pól.

Równocześnie z rozmowami prowadzonymi w Urzędzie, kontrolowaniem wegetacji pszenicy jarej i dogrywaniem szczegółów organizacyjnych prowadzone były rozmowy z naszym nowym partnerem, czyli z Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu. Pan Dyrektor Paweł Kozerski to „Człowiek Instytucja”. Od pierwszego spotkania wspierał naszą inicjatywę i oddelegował na czas Akcji opiekuna merytorycznego Akcji, Pana Władysława Czyżyka. O takich ludziach trzeba napisać, że są tak samo „pozytywnie zakręceni historią” jak my.


Fot. Pan Paweł Kozerski w swoim gabinecie.

Po żniwach zbóż na obszarze pól objętych akcją, zapadła decyzja… Akcję organizujemy 18 i 19 sierpnia 2012 roku. 271 lat po bitwie…

18 sierpnia. Zbiórka uczestników Akcji ustalona została na godzinę dziesiątą. Pierwszy na miejscu (pierwszy raz) jest Przemek, który dojechał na miejsce tuż po dziewiątej. Dwadzieścia minut później docieram tam i ja, wraz z Galonem, a chwilę po nas Pan Władysław.

Fot. Miejsce zbiórki.

O dziesiątej są już wszyscy, którzy deklarowali swoje przybycie. Ruszamy na miejsce poszukiwań, pola oddalone są jedynie o kilkaset metrów. Napięcie powoli rośnie, bo przecież hasłem jakie kołacze się w głowie każdego poszukiwacza jest :„nigdy nie wiadomo, co się trafi”


Fot. Osiem sekund po przybyciu na miejsce akcji…

Ruszamy na pola. Zmartwieniem mogła być pogoda, a właściwie jej brak, ponieważ po ulewach pola małujowickie nadają się jedynie do oglądania i to z dużej odległości lub wysokości (glina). Mamy szczęście, bo prognozy się sprawdzają – jest pogodnie, a po kilku godzinach upalnie… Część pól to ściernisko, na części jeszcze zalega słoma, tylko jedno pole po podorywce, ale ściernisko ma swój urok…


Fot. Ściernisko, zwane także ryzychem, to upragniony widok każdego poszukiwacza, po przerwie związanej z oczekiwaniem na żniwa…


Fot. Nasz opiekun merytoryczny, a po jego lewej (na fotografii po prawej) Przemek…

Już po chwili pierwsze sygnały, wyraźne, dość jednoznaczne, zwiastujące fanty, których spodziewaliśmy się najbardziej, które w innych miejscach nie wywołują tak wiele radości i ekscytacji jak właśnie na tych polach… Kule muszkietowe!


Fot. Kula z muszkietu w bryle ziemi…

Do opisu znalezisk z Akcji wrócimy, po ich analizie i zinwentaryzowaniu znalezisk, które zostanie przeprowadzone w Urzędzie opolskim. Dokładny opis, wraz z fotografiami owych znalezisk zostanie zamieszczony na naszej stronie w drugiej części relacji z „Akcji Małujowickiej”, co planowane jest na połowę września. Wróćmy na pola. Samo miejsce Akcji, jak wynika z map i szkiców, usytuować można jako środek, bądź też jako centrum samej bitwy. Odnajdowane kule muszkietowe pozwalają na czasowe lokalizowanie linii natarcia piechoty pruskiej. Inne, także arcyciekawe znaleziska, jedynie potwierdzają ową tezę. Poszukiwacze mawiają, że nie ma złej pogody, jest tylko dobra lub bardzo dobra. Tego dnia pogoda była upalna, co skutkowało pozbywaniem się zbędnej odzieży…

…oraz koniecznością uzupełniania płynów…

Po polach ze ścierniskiem pozostało pole po podorywce, które potwierdzało kilka nasuwających się wcześniej tez.

Kończąc działania w terenie wiedzieliśmy już, że odkryliśmy kawałek namacalnej historii bitwy, która zmieniała losy Śląska, tworzyła legendy i stanowiła swoistą cezurę dla całych pokoleń…


Fot. Po poszukiwaniach… Od prawej: Pan Władysław Czyżyk, Przemek, Rayan…

Kolejną częścią pobytu na Ziemi Opolskiej, integralną z prowadzoną Akcją, było zwiedzanie Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu.


Fot. Przed muzeum… Od prawej: Rayan, Przemek, Ceram, Scorp, Wilk, Laki.

Pani przewodnik oprowadziła nas po całym obiekcie opowiadając w tak ciekawy, zajmujący sposób, że urzekła nas na wskroś. A zwiedzanie rozpoczęliśmy od bramy wjazdowej do zamku…

Poszczególne sale i przedstawione tam eksponaty przykuwały naszą uwagę…


Fot. Księgi drukowane w Brzegu.


Fot. Podziemia z kryptami, zdobione płyty nagrobne, trumny, sarkofagi…


Fot. Pani Przewodnik w bardzo emocjonalny, wręcz uduchowiony sposób przedstawiała kolejne eksponaty…


Fot. Makieta miasta Brzeg, przedstawiająca wygląd miasta kilka wieków temu

W drugiej części relacji z Akcji Malujowickiej napiszemy szerzej o samym muzeum, ale przede wszystkim przedstawimy odnalezione artefakty wraz z ich opisem.
Na razie tylko dodam, że samych kul muszkietowych odnaleźliśmy sto trzydzieści osiem (!)…

Serdecznie dziękujemy za ponownie okazane nam zaufanie przez WUOZ w Opolu, a także za zaangażowanie i nadzór merytoryczny pracownikom Muzeum w Brzegu. Wszystkim właścicielom pól na terenie Akcji dziękujemy również za udostępnienie terenu. Członkom Sakwy, którzy znaleźli czas na społeczne działania w codziennym zabieganym trybie życia i stawili się w Małujowicach dziękuję za obecność i wykonane prace. Zapraszam wkrótce na ciąg dalszy relacji!

/Laki/