Nie zapominamy o ruchu. Chociaż przerwa od ostatnich zawodów, w których brała udział reprezentacja sakwa.org była dość długa, udało nam się ostatnio zaistnieć na dwóch sportowych imprezach. Pierwszą z nich był XII Bieg Europejski w Gnieźnie. Trasa o dystansie 10 km poprowadzona była ulicami miasta i tworzyła dwie pętle o długości 4 i 6 km, dzięki czemu biegacze znaleźli się na rynku trzy razy: na starcie i mecie, a także po czwartym kilometrze biegu. Najmniej pewnym czynnikiem była pogoda, ponieważ od rana padał deszcz i podwiewał niemiły wiatr. Na szczęście przed startem opady ustały, a niska temperatura sprzyjała sportowcom. Biegło się doskonale. Plan był prosty: zmieścić się w godzinie, co po dwóch latach przerwy i majowym rozbieganiu mogło być trudne. Udało się jednak zrealizować cel i to ze sporym zapasem, bo w czasie 56’26’’. Trasa gnieźnieńska okazała się bardzo przyjazna, pozbawiona zauważalnych różnic wysokości, a więc „szybka”. Dodatkowo wielkie brawa należą się kibicom, którzy zagrzewali biegaczy ile sił w rękach i płucach (w zależności jak kibicowano), a także w syrenach, ponieważ do kibicowania przyłączyli się także strażacy, wytoczywszy przed remizę cały swój sprzęt. Dziękujemy za wsparcie w imieniu wszystkich startujących…

Natura poszukiwacza, jak się okazuje, ciągnie nas w różne miejsca chyba instynktownie. Okazało się, że podczas gnieźnieńskiego Biegu Europejskiego zaprezentowano także na placu, w pobliżu startu/mety, dawne pojazdy wojskowe, które zajechały na rynek w drodze do parowozowni. Tego dnia odbywały się tam bowiem różne pokazy w ramach Nocy Muzeów. Tak więc w pewnym momencie, po zakończeniu biegu, na rynek wjechały motory, ciężarówki, czołgi, transportery skupiając natychmiast uwagę tych, którzy jeszcze przed chwilą biegli lub kibicowali. Wielką popularnością – oprócz wozów bojowych – cieszył się m.in. Jeep Willis z 1946 r. oraz polski motor Sokół, perełka historii dwóch kółek. Pokaz odbył się dzięki hobbystom, kolekcjonerom i grupom rekonstrukcyjnym, a więc ludziom, których działanie jest nam bardzo bliskie. Podziwiamy tego typu działania i zdajemy sobie sprawę z wyzwań organizacyjnych i finansowych im towarzyszących, toteż składamy wyrazy szacunku dla jakości i skali przedsięwzięcia oraz pozdrawiamy organizatorów!

W ostatnią niedzielę, 1. czerwca, a więc nazajutrz po Dniu Dziecka w Wyszogrodzie, który opisaliśmy w poprzednim artykule, sakwa.org wystartowała starym zwyczajem w dog-trekkingu w Środzie Wielkopolskiej. Zawody zgromadziły sporą grupę amatorów spacerów z psami. Start i meta zorganizowane zostały w ośrodku rekreacyjnym nad Jeziorem Średzkim.

Wystartowaliśmy na najdłuższym dystansie (tzw. „long”), który w założeniu obliczono na 36km. Zawody jednak polegają na terenowym marszobiegu na orientację, a kolejność punktów kontrolnych jakie trzeba odnaleźć jest dowolna, toteż dystans końcowy dla każdego z zawodników może się istotnie różnić. Ruszyliśmy w tłumie poszczekujących zawodników, ale już za punktem kontrolnym nr 2 wybraliśmy z Jazzem (psią, a więc najważniejszą, częścią drużyny) indywidualną drogę, dzięki czemu do końca trasy spotkaliśmy tylko 1 zespół. Trasa zajęła nam ponad 6 godzin. W tym czasie przemierzyliśmy niezliczone obszary polnych i leśnych duktów, a Jazz zaliczył kanały, jeziora, błotniste pola i rzeczki, dostarczające niezbędnej wody w upalny dzień.

Zdobyliśmy wszystkie 21 punktów kontrolnych, co – jak się okazało na mecie – nie było konieczne! Akurat na tych zawodach, dla dystansu „long”, część punktów nie była obowiązkowa, czego nie dopatrzyliśmy się przed startem. Nie zmartwiło nas to nic a nic, ponieważ cały zysk to właśnie te godziny intensywnego ruchu na świeżym powietrzu – im ich więcej, tym lepiej! Wynik uplasował nas na drugim miejscu (z dwóch startujących zespołów na tym dystansie!). Pomimo tak długiej trasy udało nam się przybiec na metę przed częścią zawodników pokonujących trasę średnią („mid”), co bardzo nas podbudowało. Reprezentacja sakwa.org obsypana została przez organizatorów nagrodami (kubek, pled dla psa, talerz do rzucania, piękny kalendarz, woreczek na smakołyki… Dziękujemy raz jeszcze!) oraz uhonorowana medalem i dyplomem. Triumf był zatem ogromny, jak i zakwasy w mięśniach, które pojawiły się na drugi dzień (Jazz też chodził nieco sztywny…). Z obliczeń na mapie, w liniach prostych pokonaliśmy 39,6 km, a więc prawie maraton!

Polecamy ten sport! Na spacer z psem może wybrać się każdy, a długość trasy można dobrać do swych możliwości i preferencji. Najkrótszy dystans (tzw. „fitness”) to z reguły odcinek kilkukilometrowy, który pokonują psy wszelkich ras i rozmiarów! Tak więc, być może… do zobaczenia gdzieś na biegowych lub dog-trekkingowych trasach!

/Uri/

Fotografie w treści artykułu: Grzegorz Cetner – Stowarzyszenie Sakwa

PS: Plany wybranych startów sakwa.org w najbliższym czasie:
„Bieg po zdrowie” 10km, Poznań Smochowice 14.VI.2014
Dog-trekking, Balczewo k. Inowrocławia 21.VI.2014
Dog-trekking, Waganiec k. Nieszawy 9.VIII.2014

67 dt sroda cb

Drużyna Sakwy przed startem w Środzie Wlkp.
(Fot. Kamil Figas: kf-zdjecia.blogspot.com)