Wiosna w Sakwie przyniosła pierwszą akcję na ziemi świętokrzyskiej. Po zgromadzeniu wszystkich niezbędnych pozwoleń mogliśmy wyruszyć w teren. Naszym celem stała się miejscowość z metryką średniowieczną, gdzie od wielu wieków tętniło życie w dwóch osadach szlacheckich.
Na spotkanie terenowe wybraliśmy niedzielę. Dzień przywitał nas pięknym słońcem, które wpadając przez okna szeptało do ucha: – wstawaj, dzisiaj jest dobry dzień na przygodę. Pozytywnie nakręceni zjawiliśmy się w interesującej nas miejscowości. Po przywitaniu się z właścicielem terenu rozeszliśmy się po polach, metr za metrem przesuwaliśmy się do przodu co rusz wyciągając blaszki, druciki i fanty z okresu II Wojny Światowej, których ilość z czasem odbierała eksploracyjne siły.
Znużeni parogodzinnym poznawaniem terenu, i słabymi efektami naszych poszukiwań, około południa postanowiliśmy złapać oddech i porozmawiać o dalszej strategii.
Zostało nam jeszcze jedno pole do sprawdzenia na wzniesieniu, gdzie północno-wschodni stok łagodnie opada do niewielkiej rzeki. Zaraz po wejściu na ten teren uderzyła nas spora ilość szaro grafitowej ceramiki zalegającej na powierzchni pola, włączyliśmy wykrywacze i ruszyliśmy przed siebie, teren okazał się trudny dla sprzętu z powodu wielu zakłóceń spowodowanych żelaznymi zanieczyszczeniami, ale nie zniechęciliśmy się tym i po krótkim „podczyszczeniu” gruntu pojawił się pierwszy ciekawy artefakt – fibula z okresu

wpływów rzymskich. Rozbujała ona naszą fantazję, zwolniliśmy tempo przemiatania wykrywaczem, nasłuchując najcichszych sygnałów. Opłaciło się. Niedaleko od miejsca znalezienia pierwszej fibuli znajdujemy po chwili kolejną.
Rzym! Mocny sygnał płynący z odnalezienia dwóch fibul mówi nam, że do średniowiecznej wioski trzeba dołożyć jakieś 1500 lat. Znowu zwalniamy krok i nasłuchujemy wszystkiego, co tylko pojawia się w słuchawkach. Nowe siły, które nadeszły wraz z przypływem rzymskich znalezisk pozwalają nam na nowo poczuć świeżość w działaniu. Przez kilka kolejnych godzin, z ziemi wychodzą jeszcze inne ciekawe przedmioty…

Wszystkie odnalezione artefakty przekazane zostały wraz z raportem do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Sandomierzu.
Kilka dni później pola zostały obsiane, więc na ten moment musimy zawiesić badania w tym miejscu, ale jesienią wrócimy ponownie licząc na ciekawe odkrycia, które pozwolą szerzej odsłonić kurtynę okrywającą historię miejscowości o – jak do tej pory sądzono – średniowiecznych korzeniach.

/Prospektor/