Obiecaliśmy niedawno jeszcze jedną relację dotyczącą „niepozornego wzniesienia” na Ziemi Opatowskiej, które tak hojnie obdarowało naszych kolegów podczas tegorocznych poszukiwań. W poprzednim artykule („Odkryliśmy stanowisko z okresu rzymskiego”) opisaliśmy tylko przebieg poszukiwań i zaanonsowaliśmy, że artefakty pozyskane w ich trakcie niedługo trafią do Muzeum w Sandomierzu. Tak też się stało. Nasz kolega Dawid stawił się w Muzeum z całą kolekcją monet, fibul i innych przedmiotów celem ich przekazania we właściwe ręce. A ręce te to ręce Moniki Bajki, archeologicznego dobrego ducha czuwającego nad naszymi poczynaniami na Sandomierszczyźnie. Poniżej dwa zdjęcia ukazujące moment przekazania „zdobyczy” do Muzeum (zdobycze na dole, Pani Monika u góry). Można by rzec: znaleziono, wyczyszczono, przekazano…

A teraz oczywiście to, co obiecane. Najpierw wybrane ujęcia znalezisk tuż po wydobyciu z ziemi… Przepraszamy, ale przez emocje związane z odkryciem ręce fotografa najwyraźniej drżały i niektóre ujęcia są niestety nieostre i zbyt jasne…

A teraz te same przedmioty po wstępnym wyczyszczeniu, sfotografowane do raportu z badań. Tak, tak… Dawid już wie, że z tym tłem to przesadził. Obiecał poprawę w kwestiach fotograficznych… Niewykluczone, że niektóre z poniższych przedmiotów zobaczycie niedługo w muzealnych gablotach.W pierwszej grupie fotografii odnalezione monety – rzymskie, jagiellońskie i nawet jedna duńska… 

I pozostałe znaleziska, wśród których znalazły się cenne fibule i ozdoby, a także drobne dewocjonalia, nabijki, przęśliki i zagadkowe spłaszczone kule z wyrytymi znakami, które – jak domniemamy – były średniowiecznymi odważnikami. Kilka przedmiotów to być może zwyczajne „wytopki”, lecz mogą to być przedmioty zniszczone przez pożogę lub… czas. Cieszy nas zarówno mnogość, jak i stan zachowania większości znalezisk…

/Prospektor, Uri/