W miniony weekend odbyła się akcja poszukiwawcza związaną z badaniami malowniczego wzgórza dźwigającego na sobie ruiny średniowiecznego zamku. Wstępnie badania zaplanowane zostały jesienią ubiegłego roku, jednakże przeróżne wydarzenia związane z życiem Sakwy przesunęły tę akcję na okres wiosenny bieżącego roku.

Jak to zwykle przy organizowaniu poszukiwań bywa trzeba dopełnić wszelkich niezbędnych formalności. W pierwszej kolejności uzyskaliśmy zgodę właściciela terenu – w tym przydatku Urzędu Gminy oraz zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na przeprowadzenie badań eksploracyjnych. Zaopatrzeni w teczkę z dokumentami mogliśmy ustalać termin spotkania. Na akcję poszukiwawczą zgłosiło się wielu Sakowiczów, co jest dobrym sygnałem przed przyszłymi wydarzeniami czekającymi na Sakwę.
Plan działań wyglądał następująco;

W piątek rano zorganizowaliśmy lekcję historii dla dzieci klasy VIa z zespołu szkół w Lipniku. Parogodzinne spotkanie z tymi wspaniałymi młodymi ludźmi miało kilka etapów. Na początku zajęć wdrapaliśmy się wszyscy na górę zamkową, gdzie przedstawiony został przez naszych kolegów krótki rys historyczny obiektu na którym mieliśmy pracować.

W dalszej części zaprezentowaliśmy sprzęt wykorzystywany do badań przez nasze stowarzyszenie podczas akcji eksploracyjnych. Uczniowie mogli zapoznać się z wykrywaczem metalu, jak również przeprowadzić badania georadarowe na końcu których odczytywali wraz z operatorem wyniki zebrane podczas skanowania. Mogę przy tej okazji uchylić rąbek tajemnicy i napisać, że efektem tego badania są odkryte pustki na głębokości 6m. Możemy w tym przypadku śmiało stwierdzić, że uczniowie klasy VIa natrafili na przejścia podziemne średniowiecznego zamku.

W drugiej części zajęć odbyły się zawody związane z poszukiwaniem zakopanych wcześniej przez nasze stowarzyszenie skarbów. Dzieci miały za zadanie odnaleźć dziewięć zasobników, w których ukryte zostały słodkie niespodzianki. Do prawidłowego przebiegu tej konkurencji zaproponowaliśmy uczniom podział na dwie grupy. W mgnieniu oka klasa podzieliła się na dwie ekipy wykrzykując hasło – dziewczyny na chłopaków. Każda z grup po krótkim przeszkoleniu otrzymała niezbędny sprzęt do poszukiwań – wykrywacz, pointer i łopatkę. Zawody rozpoczęły się z widocznym entuzjazmem na twarzach uczestników. Już po krótkiej chwili grupa dziewczyn wydobyła pierwszy z dziewięciu zasobników, ogłaszając chłopakom swoje odkrycie radosnym i donośnym piskiem. Konkurs okazał się świetnym pomysłem. Wszyscy tak mocno zaangażowali się w poszukiwania, że nawet kilkukrotne prośby naszych kolegów, aby na chwilę przerwać konkurencję i poświęcić uwagę dalszym punktom spotkania wydawało się być bezsensowne. Zawody zakończyły się wynikiem 5 do 4-ech na korzyść chłopaków – gratulujemy!

Uwieńczeniem całej przygody było ognisko z kiełbaskami i rozmowy, podczas których dzieliliśmy się wrażeniami z minionego przedpołudnia. Na koniec dzieci bardzo ładnie nam podziękowały za czas spędzony z Sakwą, co w naszym hobby ostatnimi czasy jest prawdziwą rzadkością, tym bardziej zrobiło nam się miło i przyjemnie. My ze swojej strony Wam również dziękujemy za zaangażowanie w lekcję i za pozytywną energię, którą przekazujecie nam podczas każdego spotkania..

W czasie lekcji i krótko po niej na miejscu była już kompletna grupa z Sakwy gotowa do natychmiastowego działania. Niestety, na piątkowe spotkanie nie dojechał nasz nadzór archeologiczny, byliśmy więc zmuszeni odłożyć na bok wykrywacze metalu. Mogliśmy przeprowadzić jedynie badania bezinwazyjne przy użyciu georadaru. Nasz operator Jacek z Firmy GPR24 jak zawsze spisał się na medal. Zeskanował interesujące nas obszary i podczas analizy wyników badań zaobserwował szereg pustek podziemnych.

Jeden z tych tropów podjęliśmy. Schodząc z góry zamkowej w kierunku przebiegu tunelu natrafiliśmy na niewielki otwór, jakby górną część sklepienia, przez który można było wcisnąć się do środka. Samo wejście przysypane zostało osuwiskiem ziemnym i dodatkowo zatarasowane przewróconym drzewem. Po wstępnym zbadaniu paru metrów pustki stwierdziliśmy, że korytarz na odcinku kilku metrów zasypany został oberwanym stropem.

Ze względu na duże ryzyko dalszego obrywania się stropu podjęliśmy decyzję o zaprzestaniu na ten moment penetracji tunelu. Tym razem nie mogliśmy uzupełnić poszukiwań o wyniki z badań wykrywaczem metalu, więc nie możemy pochwalić się żadnymi odkryciami zabytków ruchomych. Mimo to odnalezione przez nas pustki podziemne i wejście do tunelu uważamy za duże osiągnięcie.

 

W między czasie nasz kolega Adam postanowił podnieść sakowe morale przepysznym posiłkiem o ciekawej nazwie – Kurczak po Wołyńsku – Adam! Dziękujemy! jedzenie było pyszne! Liczymy po cichu, że obok słynnego kociołka Przemka 117 twoje danie wejdzie na stałe do terenowego menu stowarzyszenia Sakwa. Uri natomiast z przejedzenia zamienił się w denata.

Wszystkie działania zajęły nam praktycznie cale popołudnie. Wieczór i chmury deszczowe zbliżały się nieubłaganie. Postanowiliśmy przed załamaniem pogody rozbić obóz i dołożyć drewna do ognika. Kolega Kiler znalazł nieopodal naszego obozowiska miejsce, na którym znajdowała się stertka z drewienkami, zaczerpnął z niej nieco „patyków” na podtrzymanie naszego ogniska.
Jak zawsze czas spędzony przy ogniu w doborowym towarzystwie jest niezapomnianym przeżyciem. Dodatkowo swój klimat roztaczają „średniowieczne” widoki co z pewnością jest nie do podrobienia. Opowiadane przy ognisku historie wydają się być nie z tej ziemi, chociaż oczywiście na każdą z nich podobno istnieją niezbite dowody. Humor jest rozbrajający – często ze śmiechu bolą nas brzuchy, ale boląca ze śmiechu żuchwa, to jest coś nieprawdopodobnego.

W końcu, tuż przed samym wieczorem chmury niewytrzymały ciągłego trzymania wody w ryzach i zaczęły dosyć mocno przeciekać bezlitośnie zalewając deszczem każdy centymetr naszego obozowiska. Postanowiliśmy, mimo załamania pogody wytrwać na swoich pozycjach i siedzieć dalej przy ognisku ciesząć się chwilą i swoim towarzystwem. Na deszczu w sumie wytrzymaliśmy kilka godzin i musze tu napisać, że to naprawdę nic strasznego – deszcz był Boski! zwłaszcza, że wieczór był ciepły, podgrzewany dodatkowo ogniem z ogniska i nalewkami naszego kolegi Uriego. Polecam każdemu taką przygodę pod naturalnym, ciepłym prysznicem. Jestem przekonany, że takie doświadczenie zostanie na zawsze w pamięci uczestników biesiady pod deszczową chmurką.

 

Opady towarzyszyły nam przez całą noc i przywitały nas również z samego rana. Ze względu na pogodę zmuszeni byliśmy przerwać badania, co zawsze jest trochę smutną rzeczywistością.

Mimo złej pogody postanowiliśmy zaplanować jeszcze kilka wspólnych godzin.
Nasz kolego prospektor wpadł na pomysł zorganizowania wycieczki do Winnicy Sandomierskiej. Pomysł wszystkim się spodobał. Po wspólnym śniadaniu przy ognisku i zwinięciu obozowiska wylądowaliśmy w Winnicy prowadzonej przez państwa Małkiewiczów. Zostaliśmy zaproszeni do sali degustacyjnej, gdzie mogliśmy spróbować wspaniałych win produkowanych na miejscu. Dowiedzieliśmy się, że degustowane przez nas wina nagradzane są medalami na konkursach winiarskich w całej Polsce i poza jej granicami. Po degustacji tych przepysznych regionalnych win nikt z nas bez grymasu na twarzy nie kupi więcej „marketowych sikaczy”. Wina smakowały przednio, również sery wytwarzane przez państwa Małkiewiczów zrobiły na nas pozytywne wrażenie. Jeżeli będziecie w okolicy Sandomierza, musicie koniecznie odwiedzić Winnice Sandomierską – naprawdę warto. W końcu nadszedł moment w którym trzeba podać sobie dłoń na pożegnanie. Zaopatrzeni w kilka butelek wina i sery wyruszyliśmy w powrotną drogę do domu.

Aby jednak nie kończyć pesymistycznym słowem pożegnanie napiszę na koniec – sezon eksploracyjny dopiero się rozpoczyna, a nasza skrzynka sakwowa pęka w szwach od historycznych zagadek do rozwiązania. Piszemy więc z przekonaniem – do rychłego zobaczenia!

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy trzymają za nas kciuki i na każdym etapie wspierają nasze działania. Wsparcie jest dla nas bardzo ważne, zwłaszcza dzisiaj, kiedy rozpoczął się na nas atak dwóch panów – jeden to pewien dyrektor z Sandomierza, drugi to pracownik pewnego urzędu w Kielcach. Przez litość nie wymieniam nazwisk tych panów. Panowie są kolegami i w ostatnim czasie z ich ust padło wiele kłamstw pod adresem naszego stowarzyszenia. Dowiedzieliśmy się min. że kradniemy i niszczymy zabytki !? Musze napisać, że jest to wredne kłamstwo górnych lotów! Jak można żyć na tym świecie wiedząc, że jest się osobą tak kłamliwą i podstępną? Panowie – będziemy się temu wszystkiemu bacznie przyglądać i nie pozwolimy szargać dobrego imienia naszego stowarzyszenia. Życie już nieraz pokazało, że tam gdzie jest dobro, tam zło próbuje to dobro zniszczyć. Ale życie pokazało również, że dobro zawsze zwycięża! Idziemy więc dalej z tą świadomością i zgodnie z litera prawa robimy swoje.

Dziękujemy jeszcze raz wszystkim, którzy pomogli nam w przygotowaniu i przeprowadzeniu lekcji oraz akcji eksploracyjnej.

prospektor.