Tym razem trafiliśmy na Rzeszowszczyznę, gdzie wspólnie z Instytutem Pamięci Narodowej poszukiwaliśmy ukrytego depozytu Sądu Podziemnego AK. Depozyt miał zawierać cenne z punktu widzenia historycznego dokumenty, jak również broń krótką w imponującej ilości   piętnastu sztuk . Ukrycia tych przedmiotów mieli rzekomo dokonać żołnierze AK. Była to grupa działająca przy Sądzie Podziemnym AK.

 

O całej historii dowiedzieliśmy się od naszego kolegi ze stowarzyszenia – Stanisława Nagonskiego mieszkającego na stałe w Chicago. Do Stanisława zgłosił się syn żołnierza AK. Opowiedział on ze szczegółami o okolicznościach ukrycia depozytu, wymienił jego zawartość, oraz opisał ze dokładnie skrzynię, w której zdeponowano  dokumenty i  broń – szczegóły bardzo ważne przy wyborze rodzaju urządzeń detekcyjnych.

 

Informacje, które udało nam się uzyskać wskazują miejsce i przybliżony czas ukrycia skrzyni AK. Czas zdeponowania dokumentów,  to prawdopodobnie rok 1944  bądź późniejszy . Miejscem ukrycia miał być plac dzisiejszego przedszkola (budynku pochodzącego z początku XX wieku, gdzie prawdopodobnie w czasie II Wojny Światowej  spotykali się żołnierze AK). Naszą wskazówką była rzeczka w pobliżu której miał ukryty być  depozyt.

 

 Cała historia i wszystko co zostało ukryte w depozycie była prawdopodobnie związana z działalnością Cywilnego Sądu Specjalnego kolbuszowskiego obwodu AK. Dokumenty sądowe, pistolety, którymi wykonywano wyroki śmierci na kapusiach, zdrajcach, jak i ludziach podejrzanych o współprace z wrogiem, są niesamowitym odkryciem wnoszącym wiele światła w konkretne wydarzenia dotyczące okupacji niemieckiej i wkroczenia Armii Czerwonej na terenie dzisiejszego województwa podkarpackiego.

 

Akcję zaczęliśmy od kontaktu z panem Bogusławem Kleszczyńskim, oraz Mirosławem Surdejem -pracownikami Rzeszowskiego oddziału IPN. Przedstawiliśmy podczas rozmowy wszystkie informacje jakie były  w naszym posiadaniu. Ze względu na to, że informacje dotyczyły w większości historii związanej z Sądem Podziemnym AK, pan Bogusław Kleszczyński zaproponował nawiązanie współpracy  z panem Piotrem Szopą – autorem książki pt. „W imieniu Rzeczypospolitej. Wymiar sprawiedliwości Polskiego Państwa Podziemnego na terenie Podokręgu AK Rzeszów” w której opisane zostały losy, oraz działalność egzekutorów z Widełki. Jak się okazało p. Piotr już wcześniej posiadał informacje dotyczące naszego tematu, a mianowicie miał dowody świadczące o zakupie przez tamtejszy oddział AK dokładnie 15 szt. Broni, prawdopodobnie tej której szukaliśmy. Autor  zadeklarował chęć wzięcia udziału w naszych poszukiwaniach, z czego bardzo się ucieszyliśmy. Zatem nasz wątek nabierał coraz większych rumieńców , tempa jak i wydźwięku. Z ogromną pomocą IPN – naszych partnerów w poszukiwaniach,  zaczęliśmy organizować wszystkie potrzebne pozwolenia.


Po uporządkowaniu kwestii „papierowej” ustaliliśmy termin akcji na 23 maja. Szybkie zwołanie profesjonalistów z Sakwy jak i z poza naszych szeregów było nie lada wyzwaniem. Zobowiązania, które narzucił na nas WKZ były dość rygorystyczne, ale i z tym poradziliśmy sobie całkiem dobrze.

 

Jak bywa na każdej z naszych akcji, także i tym razem mieliśmy przyjemność współpracować z archeologiem panem Tomaszem Tokarczykiem, który sprawował  nadzór archeologiczny nad naszymi badaniami. Do współpracy zaprosiliśmy również sapera – pana Ireneusza Szegdę, który miał czuwać nad prawidłowym obchodzeniem się z podjętą  bronią, jak również nad innymi niebezpiecznymi materiałami mogącymi znajdować się w odnalezionej skrzyni. Nie bylibyśmy w stanie zorganizować tak sprawnie tej akcji, gdyby nie pomoc naszego partnera w działaniach – IPN Rzeszów, który był potencjalnym zainteresowanym odbiorcą odkrytego depozytu. Muszę w kilku słowach napisać o Pani Małgorzacie Hariasz – dyrektor przedszkola w Wdełkach, która współpracowała z nami od samego początku i bardzo serdecznie przyjęła nas na miejscu. Pani Dyrektor  na  „zasypała” nas ogromną ilością faktów historycznych związanych z życiem szkoły, oraz była nieocenionym źródłem informacji, dzięki którym mogliśmy dotrzeć do starszych ludzi mogących przekazać nam dodatkowe, cenne informacje. Naszych świadków również zaprosiliśmy do kontaktu „bojowego” na terenie miejsca poszukiwań. Policja również została poinformowana o naszych działaniach. Za takie zaangażowanie wszystkim bardzo serdecznie dziękujemy. Niesamowicie budującym jest spotkać takich ludzi na swojej drodze – poniższy filmik choć trochę zobrazuje atmosferę panującą na miejscu.

https://www.youtube.com/watch?v=VP-NAdWarL8&feature=youtu.be


Tak jak widać ruszyliśmy w terem z całym arsenałem sprzętowym. Były wykrywacze, magnetometr, georadar, rama, szpile, pointery i inne pomocne nam narzędzia w podjęciu tego depozytu. Jak to w naszych poszukiwaniach bywa, oraz dzięki naszemu doświadczeniu i obyciu sprzętowemu namierzyliśmy kilka potencjalnych miejsc, które w badaniach georadarowych dobrze rokowały.

 

Podczas poszukiwań mieliśmy kilka ciekawych odczytów, które potrzebowały inwazyjnej weryfikacji. Na szczęście na akcji była z nami pani Dyrektor,  dzięki której mogliśmy od razu wykluczyć niektóre z sygnałów będące według informacji pani dyrektor  ukrytymi studzienkami, rurami kanalizacyjnymi i tym podobnymi instalacjami  podziemnymi.

 

Skupiliśmy się dzięki tej wiedzy na dwóch potencjalnie (jak zwykle  ) „PEWNIAKACH”. Skan z georadaru był piękny, rama „gwizdała jak szalona” przecież szukamy min. 15 szt broni, to jest ok. 15 do 20 kg metalu. Wszystko wyglądało obiecująco. Postanowiliśmy delikatnie zdjąć piękny trawnik i w precyzyjny, archeologiczny sposób zdejmować kolejne warstwy ziemi w celu wyciągnięcia naszego upragnionego „SKARBU”.

Nie będę owijał dalej w bawełnę – jak to w naszym fachu bywa, oba miejsca okazały się śmietnikami. W pierwszym wykopie napotkaliśmy kawałki pieca  – gruz i żeliwne kratki. W wykopie numer dwa  czekała na nas ocynkowana blacha przełożona drewnem. To odkrycie  dało największą dawkę adrenaliny i emocji, ponieważ nasza poszukiwana skrzynia miała by właśnie drewniana i obita blachą  ocynkowaną. Niestety i tym razem nasze znalezisko okazało się być kolejnym śmietnikiem.

 

Gdy sprawdziliśmy wszystkie potencjalnie możliwe „skrytki” wskazane przez nasz sprzęt, zaczęliśmy łączyć wszystkie informacje w całość. Z opowieści starszych ludzi dowiedzieliśmy się o dwóch zabójstwach, które miały miejsca na terenie szkoły, oraz trzech wykopanych dołach w czasie niedługiego powojennego okresu. Wszystko zaczęło łączyć się w bardzo sensowną całość. Palacz który został znaleziony w dole (opowieść starszej Pani z filmiku) oraz śmierć drugiego człowieka, którego karetką zabrało „pogotowie” w której  dostał zastrzyk i chwilę potem zmarł przy pobliskim kościele. Wszystkie te wydarzenia uświadomiły nam jasno, że dla żołnierzy Armii Krajowej wojna skończyła się o wiele później niż w 1945roku . Często torturowani, zmuszani siłą do przyznawania się funkcjonariuszom Urzędu Bezpieczeństwa do swej przynależności jak i wskazania miejsc ukrycia różnych depozytów – Bohaterowie do końca z poświęceniem strzegli powierzonych im tajemnic.


Do Widełki wrócimy ponownie w drugiej odsłonie akcji. IPN prowadzi w tej sprawie
kwerendę archiwalną mającą przynieść odpowiedzi na kilka kluczowych pytań, które są niezbędne w dalszych próbach odnalezienia  skrzyni AK. Sprawa nie jest zakończona. Mamy nowe tropy i być może nowe miejsce zdeponowania depozytu. O wszystkim będziemy was informować.

/KILER i Prospektor/