Majówka w terenie to taka mała tradycja części naszych członków. Tym razem 2. i 3. maja spędziliśmy w okolicach Świecia, gdzie za sprawą kolegi Michała (Pioniera) umówieni zostaliśmy na niecodzienne spotkanie z leśnikami. Gościło nas Nadleśnictwo Dąbrowa, którego pracownicy borykają się z nie lada problemem, jakim są żelazne odłamki znajdujące się w drewnie od czasów II Wojny Światowej. I nie chodzi bynajmniej o skład drewna w magazynie, ale o najprawdziwsze, jeszcze rosnące drzewa, które w swych pniach ukryły te drobne pozostałości wojny. Drobne, a zarazem bardzo szkodzące, ponieważ stanowiące duże zagrożenie dla tartacznych pił, jak i obniżające wartość sprzedawanego drewna. Ilość feralnych odłamków stanowi na tym terenie istotny problem. Niektóre nadwiślańskie obszary leśne są wręcz nimi usiane. Tyczy się to także niestety pni drzew. Spotkanie miało się odbyć już w zeszłym roku, ale ze względów organizacyjnych musieliśmy je przełożyć na wiosnę br. Do Nadleśnictwa zjechaliśmy po 9:00 rano, w sobotę. Od razu urzekła nas siedziba leśników stworzona w kilku odremontowanych budynków o doskonałej prezencji. 

Po przywitaniu z gospodarzami i zakwaterowaniu w gościnnym mieszkaniu, przepakowaliśmy sprzęt i udaliśmy się do lasu, gdzie jak się okazało czeka na nasze przybycie jeszcze więcej osób. Spotkanie zaaranżowane zostało w miejscu, gdzie pracownicy leśni przygotowali kilka ściętych drzew i gdzie możliwym było zapoznanie się z opisanym wyżej problemem. Michał Antczak (Kiler) dokonał wstępnego omówienia rodzajów wykrywaczy i zapoznał zebranych z przywiezionym sprzętem. Zaprezentowanych zostało kilka standardowych wykrywaczy, ręczny pin-pointer oraz magnetometr, specjalnie na to spotkanie wypożyczony z zaprzyjaźnionego z Sakwą sklepu z urządzeniami poszukiwawczymi. Leśnicy także pokazali nam wykrywacze, które do tej pory używane były do poszukiwania odłamków w drewnie.

Zastosowanie poszczególnych urządzeń przynosiło różny skutek, ale wniosek generalny dotyczył słabego przewodzenia impulsu przez drewno, co w efekcie oznaczało niewielką skuteczność większości sprzętu (odczyt odłamków w drewnie z głębokości do 10-12 cm, gdy dla porównania odczyt odłamka poza drewnem sięgał prawie 1m odległości od cewki wykrywacza). Przy okazji badania drewna udało się przypadkowo odkryć zdeformowany eksplozją zamek od karabinu Mauser, który leżał tuż pod ściółką w pobliżu powalonych drzew. Zostawiliśmy go na pamiątkę gospodarzom. 

Nietypowe jak na nasze doświadczenie badanie drewna sprzętem, który do tej pory służył głównie do badań w ziemi, stało się inspiracją do poszukiwania rozwiązania, które mogłoby znacznie ułatwić czynności kontrolne pracującym na zrębie leśnikom. Kiler, nasz wynalazca-konstruktor, ewidentnie zapalił się do skonstruowania urządzenia, które pomagałoby w szybkim i skutecznym sprawdzaniu kłód drewna. Zobaczymy… Może i na tym polu Sakwa odniesie jakiś sukces? Po spotkaniu, pojechaliśmy w węższym gronie na teren zrębu, gdzie pokazano nam efekt pracy maszyn w postaci zeskładowanych okorowanych pni drzew. Część z nich oznaczona już została czerwonym sprejem, co oznaczało metalowe „wnętrzności” zidentyfikowane w drewnie. Kilka minut poświęciliśmy na pobieżne sprawdzenie tej partii drewna i potwierdzenie zanieczyszczenia pni odłamkami.

Następnie udaliśmy się z powrotem do Nadleśnictwa, gdzie chwilkę jeszcze rozmawialiśmy z gospodarzami o „odłamkowym problemie” oraz o innych tematach związanych z leśnictwem i łowiectwem. Na wieczór udostępniono nam salkę i kuchenkę w pawilonie edukacyjnym oraz ogród, w którym zlokalizowano dalszą część atrakcji dla odwiedzających ośrodek grup dziecięcych oraz zadaszenie z paleniskiem. Po zajęciach spędziliśmy czas przy ognisku, a także testując posiadane urządzenia na przyległym terenie. Dzięki temu udało się naszym kolegom przekazać do lokalnych zbiorów kilka łusek, w tym niektórych dość pokaźnego kalibru (Flak? Dla porównania skali na fotografii także łuska z Mausera), a także fragment starej siekiery, a więc narzędzia silnie związanego z gospodarką leśną.

Mamy nadzieję, że leśny eksperyment i poznanie problemu w terenie przyczyni się do tego, że za jakiś czas będziemy w stanie zaprezentować naszym nowym Partnerom jakieś dobre sprzętowe rozwiązanie. Cieszymy się także z nawiązania współpracy w ogóle, dlatego że otwiera ona także możliwości realizacji jeszcze innych wspólnych działań. Dziękujemy Nadleśnictwu Dąbrowa za ugoszczenie naszych członków w swej siedzibie i za merytoryczne spotkanie poświęcone frapującemu zagadnieniu. Dziękujemy także przybyłym na to spotkanie członkom Stowarzyszenia Sakwa, w tym w szczególności Pionierowi, za zorganizowanie spotkania oraz Kilerowi – za zorganizowanie i zaprezentowanie sprzętu poszukiwawczego.

 

/Uri/