Na celownik kolejnej tegorocznej akcji wzięliśmy miejscowość o średniowiecznej metryce w powiecie opatowskim (woj. świętokrzyskie). Informacje jakie udało nam się zdobyć na temat interesującej nas okolicy potwierdzały w sposób dobitny z jakim okresem historycznym mamy do czynienia. W średniowieczu istniała tu dosyć duża osada rycerska. Badania archeologiczne prowadzone na tym terenie w ubiegłym stuleciu potwierdziły przekazy historyczne. Utwierdzeni mocnymi przesłankami postanowiliśmy wnieść swój symboliczny wkład w odkrywanie historii regionu, organizując badania powierzchniowe. 

Akcją terenową objęte zostały tym razem tereny uprawne, z tego względu czasu na poszukiwania mieliśmy tylko dwa tygodnie, obejmujące okres pomiędzy zbiorami, a zasiewem nowych upraw. W takich przypadkach ważne jest dużo wcześniejsze dopięcie spraw urzędowych i bardzo precyzyjne zaplanowanie czasu akcji. Kiedy tylko dostaliśmy „zielone światło” od właściciela gruntu, procedury były już za nami, mogliśmy więc szybko zorganizować najważniejszą część, a więc samą akcję poszukiwawczą. Obszar badań podzieliliśmy na dwa sektory wynikające z ułożenia i dostępności poszczególnych pól uprawnych. Wyruszyliśmy na pierwszy z nich. Najpierw weszliśmy na wzniesienie skąd rozciągał się malowniczy widok na rzeczkę płynącą u podnóża pagórka. Jak podczas większości akcji, tak i tym razem pierwszymi znaleziskami okazały się ślady wojenne z XX w. – kulki od szrapneli, łuski, pociski. 

Po niedługiej „męczarni”, wśród wojennych znalezisk (akurat osoby uczestniczące tym razem w badaniach nie należały do „militarnej” części Sakwy 😉 ), zaczęły pojawiać się jednak średniowieczne artefakty. Przez kolejne godziny poszukiwań nasze woreczki strunowe zapełniły się monetami, nabijkami i obrączkami z brązu. Ucieszeni efektami poszukiwań postanowiliśmy zrobić sobie zwyczajową przerwę przy ognisku, gdzie przy plenerowym posiłku ustaliliśmy kierunek dalszych poszukiwań. 

Postanowiliśmy przenieść się do drugiego sektora, który również był bardzo ciekawie położony. Pole z wyraźnym wzniesieniem, położone blisko rzeki podpowiadało, że kiedyś mogło stanowić istotny punkt obronny bądź obserwacyjny. Samym swym wyglądem zapraszało nas do dalszych poszukiwań, niejako jakby krzycząc: „Tamto, to nic! Chodźcie tutaj, to zobaczycie!”. Jakże wielkie było nasze zdziwienie, kiedy już zmierzając w kierunku wzniesienia, w połowie pagórka, wydobyliśmy z ziemi fibulę!  Przetarliśmy oczy ze dziwienia i pobudzeni znaleziskiem ruszyliśmy ochoczo dalej.

Kolejne godziny poszukiwań były niczym ziszczenie snów o odnajdywanych artefaktach. Zabytki z okresu wpływów rzymskich wychodziły z ziemi jeden po drugim – kolejne fibule, fragmenty ozdób, monety. Całkowicie przypadkowo odkryliśmy nikomu nieznane wcześniej stanowisko z okresu rzymskiego. Zdając sobie sprawę z wagi znaleziska nie prowadziliśmy wykopów głębszych niż 20 cm, pozostając w wierzchniej warstwie gleby, tak aby nie uszkodzić kolejnych warstw ewentualnego stanowiska i nie zakłócić kontekstu tak ważnego dla istoty dalszych prac archeologicznych. 

Nastał wieczór, zmęczeni ale szczęśliwi odpoczęliśmy przed wyjazdem do domów  przy ognisku, gdzie cały czas nie milkły opowiadania podsumowujące dzisiejszy dzień. Zabytki niebawem – po dokładnym skatalogowaniu i wraz z mapą ukazującą miejsca znalezisk – zostaną przekazane do Muzeum Okręgowego w Sandomierzu. Nie omieszkamy pokazać Wam wtedy, jakie to średniowieczne cuda oferował nam anonimowy pagórek.

/Prospektor/