Po kilku tygodniach spędzonych na spełnianiu wymogów prawnych uzyskaliśmy ponownie pozwolenie Lubuskiego WUOZ na kontynuację eksploracji podziemi kargowskiego ratusza. Po raz kolejny okazało się, że to co miało nas osłabić (konieczność nadzoru archeologicznego i architektonicznego nad dalszymi pracami) w rzeczywistości nas wzmocniło. Michał, nasz kolega koordynujący w Sakwie kargowskie poszukiwania, nawiązał współpracę z doświadczonymi archeologami, Panami Radosławem Hermanem i Wojciechem Dudakiem z firmy ARCH-TECH, którzy zgodzili się poprowadzić z nami dalsze prace. Dzięki temu poznaliśmy świetnych ludzi i oprócz wspólnych poszukiwań mieliśmy okazję po pierwsze wymienić punkty widzenia na wiele kwestii poszukiwawczych, po drugie wysłuchać opowieści z wielu ciekawych badań, a po trzecie spędzić czas w doborowym towarzystwie. Najważniejsze jednak, że dzięki naszym nowym znajomym, byliśmy zdolni rozpocząć drugi etap prac w ratuszu, który – jak sądzimy – dostarczył wszystkim nam wielu wrażeń. Nie wspomniawszy na razie o efektach…

W czwartek, 10. Lipca, czyli przedwczoraj, do Kargowej dojechał Michał. Warto dodać, że był to jego któryś już z rzędu dzień historycznych peregrynacji po kraju. Po dwóch dniach na Podkarpaciu, gdzie nasi koledzy poszukiwali depozytu dokumentów AK (projekt w którym jesteśmy partnerem IPN, na dniach obszerna relacja), kolejnym dniu w Sosnowcu spędzonym na wywiadach z osobami związanymi z tą samą sprawą, Michał dojechał na przeciwległy koniec Polski by dokonać ostatecznych ustaleń z pracownikami Urzędu w Kargowej. Po południu Michał zdążył jeszcze podjechać do Zielonej Góry, gdzie w Archiwum Państwowym przejrzał interesujące dokumenty związane z remontami i przebudową ratusza… Dzięki temu wszystkiemu podpisaliśmy umowę na dalsze poszukiwania na dobę przed rozpoczęciem badań i wczoraj kilka osób z Sakwy zjechało na miejsce poszukiwań.

Piątek był dniem siermiężnej, ciężkiej pracy  u podstaw. Oprócz Michała przyjechało do Kargowej kilka pierwszych osób z Sakwy i im towarzyszących. Po wycięciu szerszego od sondażowego otworu i zamontowaniu zabezpieczającego włazu, wiele godzin koledzy poświecili na odgruzowaniu zasypanego pomieszczenia, które odkryte zostało poprzednim razem. Urząd zapewnił nam przyczepę, na którą nasi wolontariusze mogli wyrzucać cały „urobek” spod ratuszowych podłóg. Na koniec dnia wejście i sama piwnica były odgruzowane, aczkolwiek jasnym było, że poziom usypiska na „podłodze” i bliskość stropu nad głowami świadczyły o jednym – pod stopami z całą pewnością leży jeszcze gruba warstwa wieloletnich osadów, kryjąca wiele niespodzianek…

Na miejsce noclegu, zarezerwowanego dla Sakwy po pierwszym dniu prac, do Wojnowa (polecamy to miejsce, święty spokój, jezioro, las, mili gospodarze, mało ludzi… Ośrodek Wojnowo!) zjechaliśmy z Krzyśkiem pod wieczór i dołączyliśmy do osób zgromadzonych przy grillowej kolacji. Poznaliśmy archeologów i jeszcze dwie osoby, które dołączyły do nas na tę odsłonę akcji – Kaśkę, specjalistkę od filmu i fotografii i Pawła, którzy przyjechali do nas razem z ekipą Przemka, z Łodzi. Kaśka już w pierwszym dniu zrobiła ponad 600 zdjęć, więc o dobry materiał fotograficzny przestaliśmy się martwić  (fotografie te wkrótce na naszej stronie, dajcie nam tylko chwilkę na ich obróbkę)… Wieczór spędziliśmy przy stole, dokładając kiełbaski na ruszt i rozmawiając oczywiście o jednym – o poszukiwaniach i badaniach archeologicznych, o wspólnych punktach widzenia i różnicach, docierając poglądy… Nocleg pod namiotami był dopełnieniem szczęścia… Dlaczego na to mamy coraz mniej czasu w życiu? Trzeba to zmienić…

Dziś zjawiliśmy się w ratuszu po godzinie 8:00. Po inspekcji w piwnicy (jesteśmy pełni szacunku dla ogromu wykonanej w sobotę przez naszych kolegów pracy!) zapadła decyzja: Przeszliśmy do etapu badań archeologicznych. Nasi nowo poznani specjaliści wytyczyli w piwnicy niewielki obszar badawczy, mniej więcej metr na metr, po czym zaprosili Krzyśka i mnie (nie byliśmy wczoraj, więc dziś poszliśmy na pierwszy ogień) do piwnicy, by zapoznać nas z metodologią pracy… To był najlepszy moment, który trwał stanowczo za krótko. Przez około godzinę eksplorowaliśmy pierwszą warstwę wytyczonego kwadratu usytuowanego w narożniku piwniczki. Ziemia oddawała nam liczne kości (pozostałości posiłków, resztek z kuchni?) i okruchów naczyń. Im głębiej, tym większe fragmenty naczyń udawało się wydobyć… Oczyściliśmy pierwszą luźną warstwę, pełną również spalonych fragmentów drewna, być może pochodzącą z okresu pożaru ratusza.

Archeolodzy zeszli ponownie pod ziemię i ocenili efekt prac. Zbadawszy miąższość dalszej warstwy oraz jej strukturę, nakazali zdjęcie kolejnej warstwy o miąższości kilkunastu centymetrów. Do prac zeszli Michał i Paweł. Od tego momentu piwnica stała się jeszcze bardziej Chojna. W kolejnych wydobywanych na poziom pokoju wiadrach pojawiały się kolejne „skorupy” garnków, talerzy, kubków glinianych, szklane słoiczki, butelka ze szklaną pieczęcią, no i niezliczone dalsze fragmenty kości… Dzięki badaniu zawartości każdego wiadra wykrywaczem, na rozłożonej przed ratuszem folii, z „urobku” udało się uratować również jedną srebrną monetę – 1/12 część talara. Z metalowych przedmiotów pozyskanych w piwnicy warto odnotować przede wszystkim nabijkę z ładownicy oraz nabijkę z muszkietu ozdobioną godłem Franciszka Wilhelma. Moneta i nabijki bardzo nas ucieszyły, ponieważ datowane są na okres obrony ratusza przed nacierającym wojskiem pruskim. Nad dodatkowym przesiewaniem wydobytej ziemi czuwali Jezus (spokojnie, to tylko pseudonim!), Kaśka i Sławek, nasz niezawodny junior – którzy wskoczyli na przyczepę, gdzie gromadziliśmy cały wydobyty materiał i ręcznie jeszcze raz przebierali ziemię. Ich wprawne oczy wypatrzyły kilka innych ciekawych przedmiotów, bez użycia jakiegokolwiek sprzętu!

W pewnym momencie, na dnie wykopu pojawiło się trójnogie gliniane naczynie, odwrócone do góry dnem oraz fragmenty kolejnych naczyń i butelek, wystające z położonej jeszcze niżej warstwy, coraz bardziej gliniastej ziemi. Archeolodzy podjęli słuszną decyzję o zatrzymaniu prac. Nagromadzenie materiału spowodowało konieczność spowolnienia tempa wydobycia oraz przejścia na precyzyjne metody badawcze. Zaprosiliśmy do ratusza włodarzy Kargowej, Panów Burmistrzów – Sebastiana Ciemnoczołowskiego i Krzysztofa Wozińskiego, którzy ciekawi odkryć zjawili się wkrótce na miejscu. Po zejściu do podziemi i obejrzeniu znalezisk od razu podjęliśmy dyskusję o konieczności kontynuowania prac – zarówno dotyczących wyeksplorowania terenu piwnicy, jak i odgruzowania sąsiedniego pomieszczenia. Przypomnieć bowiem wypada, że poszukiwania w Kargowej rozpoczęły się od hipotezy autorstwa świadka, Pana Juliana Nowickiego, wedle której, pod podłogami ratuszowych biur znajduje się pomieszczenie z przykutymi do ścian szkieletami. Odgruzowanie piwnic pod biurem dałoby szansę na odszukanie przejścia do tego miejsca, ewentualnie na wykonanie odwiertu testowego i wpuszczenia kamery endoskopowej przez kolejną ścianę.

Gospodarze ratusza zadeklarowali wolę dalszej współpracy, a na pytanie kiedy moglibyśmy rozpocząć zdejmowanie podłogi nad dalszą częścią pokoju, odpowiedzieli, że właściwie od zaraz. Ucieszyła nas ta decyzja, ponieważ stan zaawansowania prac jest duży i ich zawieszanie na dłuższy czas spowodowałoby problemy logistyczne.  Nasz punkt widzenia dotyczący kolejnych kroków jakie należy podjąć okazał się zbieżny z wizją włodarzy – prace należy kontynuować i robić to kompleksowo. Oznacza to nie mniej ni więcej tyle, że w najbliższych dniach zaczniemy planować kolejne wizyty i etapy prac w Kargowej.

Zabezpieczyliśmy pomieszczenia podziemne naszym włazem (autorstwa Michała! Perfekcja!), posprzątaliśmy pomieszczenie, a na deser dokonaliśmy jeszcze jednego odwiertu w części piwnic, które znajdują się we frontowej części ratusza. Próba ta miała na celu odnalezienie powiązań z innymi hipotetycznymi pomieszczeniami. Niestety, ściany okazały się zbyt mocnym bastionem. Metrowe wiertło utknęło po 80 cm na kolejnym głazie polnym i obroniło ukryte tajemnice przed naszym wścibskim okiem… Ale na tym froncie na pewno się też nie poddamy… Kwestia czasu…

Fotografia grupowa przed drzwiami ratusza i wzajemne podziękowania zakończyły nasze efektywne spotkanie w Kargowej. Na naszych twarzach malowało się szczęście, ale i spore zmęczenie. Jako najmniej eksploatowani zostaliśmy jeszcze z Krzyśkiem pozamiatać w biurze i przed budynkiem, po czym także opuściliśmy mury ratusza. Wracając do domu odbieraliśmy telefony od nieobecnych kolegów, przekazując im detale naszych działań.

Dziękujemy bardzo gospodarzom ratusza za coraz większe otwarcie na nasze propozycje. Jesteśmy pewni, że już dokonane odkrycia, jak i obiecujące plany dalszej eksploracji przyczynią się do stworzenia cennych zbiorów przybliżających historię Kargowej zarówno jej mieszkańcom, jak i turystom, którzy odwiedzają te malownicze okolice. Dziękujemy wszystkim osobom, które w sposób bezinteresowny zaangażowały się w drugi etap badań, w tym Panom Radosławowi Hermanowi i Wojciechowi Dudakowi z firmy ARCH-TECH, bez których badania te nie byłyby możliwe oraz wolontariuszom –  członkom Sakwy, którzy włożyli w ten weekend sporo serca i sił w przeprowadzone prace. Dziękujemy Kasi i Pawłowi za asystę fotograficzną i liczymy na fotoreportaż, który moglibyśmy pokazać kibicującym nam internautom. Na zakończenie dziękujemy także pracownikom Urzędu, którzy towarzyszyli nam w ratuszu mimo dnia wolnego od pracy, wspierając nas także kawą i herbatą… No i do zobaczenia wkrótce!!!  W najbliższym czasie dołączymy do artykułu obszerną fotorelację, do której już dziś zapraszamy!

Reportaż z prac w Kargowej pokazała w dzisiejszym programie informacyjnym TVP Gorzów Wielkopolski.
Zapraszamy do obejrzenia: