Nareszcie. Po kolejnych tygodniach, w których bynajmniej nie próżnowaliśmy, wracamy do Kargowej. W międzyczasie braliśmy udział w kilku przedsięwzięciach, z których o kilku już informowaliśmy, a o innych napiszemy niebawem. ich wyniki są bowiem albo w opracowaniu, albo czeka nas dopiero kontynuacja badań w przyszłym roku. Głosy uwięzionych pod podłogami kargowskiego ratusza cały czas jednak nas wzywały. Dzięki pomocy Urzędu Miasta w Kargowej oraz pracowników WUOZ w Zielonej Górze, w ekspresowym tempie udało nam się odnowić pozwolenie na dalszą część badań i już po kilku dniach spotkaliśmy się w leśniczówce koło Kargowej. T o miejsce, które jako bazę dla naszych członków, udostępnił nam Urząd Miasta, przypadło nam bardzo do gustu, ponadto ulokowane jest tylko kilka kilometrów od ratusza, zatem eliminuje konieczność długich dojazdów.  Tym razem spędziliśmy w leśniczówce tylko jedną noc i śniadanie przed akcją, rozmawiając od metodyce prac. Nazajutrz, tj. wczoraj, stawiliśmy się w ratuszu już o 7:30. Przed nami w Kargowej pojawili się tylko pierwsi sprzedawcy rozkładający właśnie swe towary na rynku. Ratusz został otwarty i zostaliśmy wpuszczeni. Od tej pory musieliśmy w jak najlepszy sposób wykorzystać dany nam czas. Na początku przejrzeliśmy raz jeszcze miejsca, w których prowadziliśmy już badania, po czym przedyskutowaliśmy miejsca, w których należy dokonać kolejnych sondażowych odwiertów. Zauważyliśmy miedzy innymi, że wymieniono już rurę kanalizacyjną, której pęknięcie odkryliśmy podczas odkopywania piwniczki.

Na podstawie relacji świadka, p. Juliana Nowickiego, a także rysunków – rzutów parteru i piwnic ratusza – wytypowaliśmy kolejne miejsca odwiertów, znajdujące się w najbliższym sąsiedztwie dawnego dziedzińca ratusza. Obecnie dziedziniec ten stanowi zabudowaną klatkę schodową. Ustaliliśmy konkretne miejsca i zaczęliśmy powoli nawiercać otwory między płytkami podłogowymi w ratuszowym holu. Pierwsze odwierty umiejscowiliśmy koło schodów prowadzących na górę, a potem w sąsiednim korytarzu. To miejsce, które uwzględniając sąsiednie nośne ściany, pozwala nam prognozować lokalizację kolejnej nieznanej piwnicy. Otwory, jeden po drugim, nie sprawiały problemu naszemu sprzętowi. Najpierw cienkim, potem grubym wiertłem docieraliśmy na głębokości ponad 1 metra. Następnie każdy otwór sondowaliśmy jeszcze dłuższymi prętami, które udało się wbić w podłoże. Oznacza to niestety, że w badanych przestrzeniach znajduje się ziemia i gruz pochodzący albo z zawalonych stropów piwnic, albo z zewnątrz (materiał służący zasypaniu przestrzeni piwnic, przywieziony i  wrzucony tu podczas remontów instalacyjnych).  Od czasu do czasu zaglądamy też do piwnic, by zweryfikować nasze plany o układ podziemnych pomieszczeń.

Zweryfikowaliśmy szereg miejsc. Wiemy już, że większość podpodłogowych przestrzeni jest zawalona gruzem i ziemią. Postanawiamy więc poszukać innych sposobów dotarcia do poszukiwanych lochów. Schodzimy do odkrytej wcześniej piwniczki i przy użyciu najdłuższych wierteł próbujemy przebić się przez jej grubą ścianę. Dopiero ponadmetrowe wiertło przechodzi przez mur i przez moment wydaje się, że to, na co trafia jest pustką. Z piwniczki słyszę w pewnym momencie okrzyk zachwytu, dający nadzieję na odnalezienie uwięzionych przed laty nieszczęśników. Niestety, sondaż metalowym prętem nie przyniósł jednak już tak pozytywnych efektów. Za ścianą ewidentnie zalega ziemia lub piach. Dodatkowy odwiert wykonany zostaje także w korytarzu, koło łazienek, by wykluczyć niewielką przestrzeń miedzy ścianami, w której mogłaby się zmieścić mała piwnica. Niestety i pod tym miejscem jest ziemia i gruz.

Robimy przerwę od wiercenia i wracamy do wykopu wykonanego w biurowym pokoju. Przez kolejną godzinę odkrywamy narożnik piwnicy, którym nie zajmowaliśmy się poprzednio. Demontujemy też poprzeczne wzmocnienie stworzone z cegieł, ponieważ jest ono bardzo chybotliwe i grozi zawaleniem na nasze głowy. Z głębokich pokładów ziemi Przemek wykopuje butelkę. Przez moment emocje sięgają zenitu, bo butelka jest pełna płynu. Okazuje się on jednak wodą, która trafiła do środka z wilgotnej ziemi. Radek i Aga, nasi archeolodzy z firmy Arch-Tech, czuwają nad naszymi pracami i proponują, by kończąc eksplorację tego pomieszczenia wydobyć jednak z niego całą ziemię i sięgnąć do najgłębszego osadu, który pochodzi tu także z rury odprowadzającej wodę z dawnego dziedzińca. Najprawdopodobniej te prace będą przedmiotem ostatniego w tym roku etapu poszukiwań, jakie przeprowadzimy w Kargowej w tym roku. Podczas prac w wykopie odwiedza nas też Pan Julian Nowicki z pytaniem jak idzie nam praca. Cieszy nas jego stała obecność podczas poszukiwań i bardzo zależy nam, by zakończone były one sukcesem, którego Pan Julian byłby świadkiem. 

W ostatnim etapie sobotnich prac schodzimy do piwnic i najpierw dokonujemy dwóch odwiertów z piwnicy, w której znajduje się piec. Pierwsza próba dotyczy piwnicy „za piecem”, a druga potencjalnego pomieszczenia po prawej jego stronie. I co? Tak, można to już przewidzieć, wszędzie ziemia! Nie odnajdując zatem żadnej przestrzeni, która byłaby zinterpretowana za pustą, zajęliśmy się kolejnym tematem, który od początku nas interesowała w ratuszowych piwnicach. Jest to zamurowanie, za którym znajdują się dawne schody prowadzące na dziedziniec. Już podczas poprzednich wizyt w Kargowej ustaliliśmy lokalizację tego zamurowania. Na ścianie piwnicznego korytarza widoczne są bowiem pionowe spękania wyraźnie wskazujące na granicę dawnego i nowszego muru. W celu potwierdzenia, że tajemne wejście znajduje się dokładnie pod korytarzem na parterze (nad którym widać skośnie ułożony łuk sklepienia, wskazujący ewidentnie na sufit znad schodów) pomierzyliśmy kilka odległości, w tym od zamurowania do pionów rur znajdujących się w pobliżu. Wyniki tych pomiarów okazały się intrygujące, ponieważ po przeniesieniu ich wartości na parter, zamurowany korytarz „wyszedł” 1,5 dalej niż jego odpowiednik na górze. To zaciekawiło nas bardzo. Zabraliśmy rysunki i zeszliśmy do piwnicy raz jeszcze. Tu odkryliśmy ciekawą rzecz. Okazało się, że najprawdopodobniej mamy do czynienia z… dwoma zamurowaniami! Pęknięcia na ścianie to wcześniejsze wyjście z piwnic w tej części ratusza, a odpowiednik korytarza parteru prowadzi do zamurowania tuż obok, które nie było widoczne! Postanowiliśmy dokonać odwiertu w ścianie podziemnego korytarza. Za oboma zamurowaniami znajduje się zasypana przestrzeń. Po odwiercie odkuliśmy fragment narożnika starszego z wejść. Oczom naszym ukazały się zaokrąglone na narożnikach cegły. Odkucie cementowego tynku zdało się przywrócić oddech tej zabytkowej ścianie.

Reasumując, nasza kolejna sesja w Kargowej pozwoliła nam wyeliminować istnienie niezasypanych pomieszczeń w części piwnic będącej na naszym „celowniku”.  To oznacza, że eksploracja jakiejkolwiek dalszej przestrzeni wymagać będzie ustaleń z UM w Kargowej i najprawdopodobniej kolejnych ziemnych prac, które możliwe będą do realizacji w przyszłym roku. Do zakończenia obecnego etapu pozostaje wydobycie ziemi z wykopu w biurowym pokoju i – być może – dalsza eksploracja zamurowanego wejścia w piwnicy. Zakres prac będzie oczywiście ustalony każdorazowo z Urzędem Miasta i Konserwatorem Zabytków. Na razie w poszukiwaniu szkieletów, o których mówił nam Pan Julian, zostaje nam nadzieja, że to nie koniec. Zaczynamy podejrzewać, że – jeśli wciąż gdzieś one są – raczej zalegają pod ziemią i gruzem jednego z zasypanych podczas remontów pomieszczeń. 

Dziękujemy Urzędowi Miasta w Kargowej za udostępnienie pomieszczeń i pozwolenie na wykonanie testowych odwiertów. Prowadzenie badań nie pozostaje bez śladów dla wnętrza ratusza, mamy tego świadomość. Tym bardziej dziękujemy za wyrozumiałość. Jesteśmy przekonani, że ostateczne efekty badań są tego warte.  Dziękuję wszystkim osobom pomagającym nam w działaniach – archeologom z firmy Arch-Tech z Łodzi, WUOZ w Zielonej Górze, a także członkom Sakwy za bezinteresowne stawienie się na „placu boju”. Panie Julianie! Nie poddajemy się! Mamy nadzieję, że już niedługo poinformujemy znowu o kolejnym etapie badań.

/Uri/